niepokorna

Temat: Owadożery w Polsce. [Dyskusja]
...z tym, ze raczej jezeli już ktoś zdecydowałby sie podiwanić rośliny to naciskałabym żeby byłu one maxymalnie blisko prowadzonego wydobycia - bezpośrednio zagrożone (no i wolałabym żeby były przeniesione w środowisko naturalne niezagrożone zbytnio, nizli do donic), ale tym raczej powinien zająć sie jakiś 'organ odpowiedzialny'. Nie chcę być odebrany, że jestem uszczypliwy, ale tak zgodnie z PRAWEM, to ktoś posiadający pozwolenie na wydobycie torfu, gdzie np. rosną sobie rosiczki, może je LEGALNIE zniszczyć, ale my chcąc je "uratować" nie możemy tego LEGALNIE zrobić. Trzeba najpierw wystąpić o pozwolenie, którego otrzymanie zajmie miesiące, o ile w ogóle je dostaniemy. Tak to głupio wszystko wygląda. Przykład podobny: robiąc drogę, drogowcy dostali pozwolenie na jej poprowadzenie przez ściśle określony obszar. Po drodze wykopali dziesiątki...
Źródło: owadozery.pl/forum/viewtopic.php?t=3521



Temat: co to za obiekt?
Tam juz przekopane / wydobycie torfu/
Źródło: poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=47872


Temat: Tajemniczym inwestorem w Karenie jest...
...pod Słupskiem mają być warte 219 mln zł, bo są tam złoża torfu. Ze strony internetowej Texass Ranch Company wynika, że również "zasoby gazu łupkowego w weryfikacji". Karen SA ma zmienić nazwę na C&C Energy i profil: zamiast handlować komputerami, zająć się wydobywaniem torfu i gazu. Zdaniem handlarzy nieruchomościami wyceny ziemi są niewiarygodne. Biegli rewidenci zauważyli, że Paszyńscy nie mają nawet koncesji na wydobycie torfu. Wczoraj ujawniliśmy również, że rzeczoznawca Irena Ł. wyceniająca na zlecenie Paszyńskiego inne grunty została w 2009 r. skazana przez szczeciński sąd na dwa lata więzienia w zawieszeniu za to, że "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poświadczyła nieprawdę co do wartości rynkowej działek, zawyżając ją w stosunku do ich rzeczywistej ceny". Najnowszy interes Paszyńskiego uwiarygodniali...
Źródło: wikana.adresforum.pl/viewtopic.php?t=147


Temat: Dlaczego Mazury.
Za kazdym razem kiedy byly mozliwe inwestycje na Mazurach to wychodzily kwiatki pod tytulem "otulina rezerwatu", a pozniej wszystko grzezlo w jakis sporach o srodowisko. Tymczasemm bylo tam mozliwe wydobycie torfu, pozyskiwanie drewna, cementowanie, elektrownie. Ludzie meiliby gdzie pracowac, ale nie, bo jakas otulina krajobrazu, rezerwatu i inne bzdety, jakos nie umozliwiono tamtejszym mieszkancom samodzielnie zdecydowac czy wogole ich interesuja przepisy polskie czy tez sie z nimi nie zgadzaja i beda u siebie meili wlasne porzadki. Bo zeby im uniemozliwic uprzemyslowienie to farsiafka dobra... i tylko do tego. Tu gdzie mieszkam to probowali...
Źródło: sulkowski.kei.pl/forum_zeglarskie/viewtopic.php?t=2624